Myślisz czasem, że Twoje myśli i uczucia jedynie odzwierciedlają sytuacje zewnętrzne? Jeśli tak, to przekonanie całkowicie pozbawia Cię sprawczości w życiu. Sytuacje zewnętrzne, zachowania ludzi i różne wydarzenia, mają odcień neutralny. To my nadajemy znaczenie różnym sytuacjom i to właśnie przez nadanie im znaczenia sytuacje życiowe nabierają dla nas wymiaru pozytywnego lub negatywnego, są wesołe lub smutne, budzą gniew lub rozczarowanie.

Co ciekawe i jakże proste, większość naszych emocji pojawia się jako wynik zaspokojenia lub niezaspokojenia naszych potrzeb. Jeśli jakaś sytuacja nas cieszy to jest to sygnał, że jakaś potrzeba została zaspokojona, jeśli natomiast odczuwam irytację lub rozczarowanie, to znaczy, coś idzie nie po mojej myśli, jakaś moja potrzeba nie jest w danej chwili zaspokojona. O jakich potrzebach mówimy? O wszystkich, od samorozwoju i samoaktualizacji, po potrzeby podstawowe, takie jak odpoczynku, ciszy, więzi czy zwyczajnie głodu. Jak więc żyć, by pozwolić życiu płynąć bez konieczności wpadania w ekstrema negatywnych emocji, gdy coś nie idzie po naszej myśli? Jak mieć dobre życie?

Wdzięczność kontra negatywne emocje

Badania dowodzą, że jedną z najprostszych strategii jest traktowanie sytuacji, które oceniamy jako bardzo pozytywne z wdzięcznością, lecz bez przesadnego skupiania się na niej. Jeśli czujesz się doceniony przez kogoś miłym słowem, oceną na egzaminie lub oklaskami, przyjmij to z radością, lecz nie uzależniaj się od uczucia, które one wywołały. Nie szukaj w nim potwierdzenia swojej wartości. To właśnie uzależnienie od tych pozytywnych emocji, powoduje cierpienie, gdy sytuacja się odwraca i coś nie idzie po naszej myśli. Ma to związek z działaniem układu nagrody w mózgu. Układ nagrody to najdoskonalszy wynalazek ewolucyjny, który ma za zadanie zmotywować nas do podejmowania pewnych przyjemnych działań, takich jak jedzenie czy … rozmnażanie😊

Jak działa układ nagrody

Układ ten znajduje się w układzie limbicznym w mózgu. A działa tak. Jeśli organizm jest wystawiony na działanie bodźca, który jest dla niego bardzo pozytywny, odczuwa dzięki niemu przyjemność, gdyż mózg produkuje wówczas substancje zwane opiatami. Te substancje to neuroprzekaźniki, które dają uczucie błogostanu, w którym zmniejsza się ból, osiągamy spokój, serce bije wolniej. W taki sposób mózg motywuje nas do pozostania w danej sytuacji jak najdłużej. Taka motywacja pozytywna. Ale co gdy miłe chwile dobiegną końca? Jak wówczas mózg zmotywuje nas do powrotu do przyjemnego bodźca? Mózg i o to się troszczy.

Wraz z opiatami, produkuje dopaminę, kolejny neuroprzekaźnik odpowiedzialny za motywację. Lecz z dopaminą przestaje być tak słodko. Gdy opiaty i dopamina idą w górę, czujemy się fenomenalnie. I tu miejsce na trik ewolucji. Poziom opiatów spada szybciej niż dopaminy. Gdy opiaty spadną i zostanie dopamina, czujemy się dużo gorzej. Czujemy niepokój, poirytowanie, złość. Chcemy jak najszybciej wrócić do sytuacji, która pierwotnie wywołała tamto błogie uczucie. To właśnie dopamina stoi na straży tego, abyśmy do niego wrócili. O ile opiaty mają nam pomóc zapamiętać, że jeśli wydarzy się X, poczuję się wspaniale, dopamina ma pomóc mi zrozumieć, że jeśli X się nie wydarzy, poczuję się podle. Taki oto układ nagrody z małym biczykiem.

Z czego wynikają uzależnienia

To wiedza rewolucjonizuje podejście do nałogów. Okazuje się, że uzależnienia wynikają z tego właśnie mechanizmu, a nie z właściwości samych substancji, które kojarzymy z nałogiem. To ma sens, bo o ile wierzono do tej pory, że to nikotyna ma działanie uzależniające, jeśli spojrzymy na nowe uzależnienia, trudno wskazać na konkretną substancję. Fast food, gry video, Netflix… W przypadku jedzenia śmieciowego kombinacja soli, cukru i tłuszczu odgrywa znaczącą rolę, ale nałogowe oglądanie Netflixa (tzw. binge watching) już nie daje się tak łatwo zaklasyfikować.

Tak oto zatoczyliśmy koło od emocji, przez hamburgera, po harmonię emocjonalną. Cała historia o układzie nagrody miała pokazać jak łatwo jest nam uzależnić się od pozytywnych bodźców, jeśli przypiszemy im znaczenie. Jeśli zaczniemy myśleć w kategoriach Jeśli biją brawo to już na pewno oznacza, że jestem w tym dobra. Bo jeśli prezentacja byłaby taka sama, lecz braw by zabrakło, czy znaczyłoby to, że nie jestem wystarczająco dobra? Uzależnienie od feedbacku innych, uzależnia nasze poczucie wartości od reakcji innych ludzi. Nasz mózg trochę z nami wtedy pogrywa. Nie dajmy się.