604-166-065, 789-174-131 kontakt@inero.org

NAZYWAM SIĘ PATRYCJA OSTROGSKA I MAM TO SZCZĘŚCIE, ŻE W ŻYCIU ROBIĘ TO, CO LUBIĘ.


16 lat temu przerwałam studia prawnicze na Uniwersytecie Łódzkim i wyjechałam do Londynu. Wówczas pokochałam wszystko, co angielskie. Miłość do języka była silniejsza niż do kodeksu karnego. Pomyślałam, że gdy zostanę nauczycielem angielskiego, będę miała pracę marzeń.

Nauczycielem zostałam z powołania. Dość szybko jednak zorientowałam się, że nie wszystkich da się języka obcego nauczyć. Okazało się, że na świecie są trudności w nauce, które nie lubią się ze szkołą. Wolontariat w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej wydawał się oczywistością. Pracowałam z 7-osobową grupą 12-latków, które łączyła dysleksja i ‘jedynka’ z angielskiego. I nie była to jedynka na wyrost. Te dzieci nie wiedziały nic, absolutnie nic.

Zajęcia przygotowywałam w dzień i w nocy. Przez semestr ciągle kręciło mi się w głowie: ze zmęczenia, z przepracowania i ze stresu. Dostałam nieźle w kość. Odbierałam te zajęcia jak pracę w ‘małpim gaju’ – jeszcze wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że te dzieci przeżyły już swoją porażkę szkolną, że one już miały wyrobiony nawyk nieuważania, nie umiały się uczyć, nie chciały się skupić. Dlatego wolały robić slajd pod krzesła, zamiast kolejną kartę pracy. Pierwszy rok był szalony. Do tej pory się dziwię, że nie uciekłam z krzykiem. A jednak drugi rok wolontariatu był już dużo spokojniejszy i efektywniejszy. Nauczyłam się, co działa, a które pomysły są do kosza. Po pierwszym roku żadne z dzieci nie było zagrożone z angielskiego. Wówczas poczułam, że mam misję.

I tak 12 lat później, zostałam Prezesem Instytutu Działań Edukacyjno-Terapeutycznych Inero, która jest poświęcona osobom z dysleksją. Pomysł na fundację zrodził się z wielkiego marzenia, by każdego dnia podnosić jakość życia rodzin, w których zagościła dysleksja, afazja lub Zespół Aspergera.

Jednak stworzenie fundacji to efekt wielu lat wysiłku:  systematycznej, czasem mozolnej pracy z uczniem, przy stoliku, na podłodze, przy tablicy; opracowywania  metod i strategii na dysleksję, tworzenia materiałów dydaktycznych, prowadzenia warsztatów dla nauczycieli, zdobywania dyplomów i stopni naukowych. Były to lata, podczas których uczniowie i ich rodzice wyposażyli mnie w wiedzę, której nie dało się przyswoić  z książek. Bo aby dysleksję zrozumieć, trzeba ją poczuć i doświadczyć jej w bezpośrednim kontakcie.

Przez te lata nauczyłam się pokory do własnych możliwości pedagogicznych, cierpliwości, gdy wszystkie metody zawodzą, empatii, gdy druga para oczu widzi na kartce coś zupełnie innego niż ja.

Nauczyłam się też, że dysleksja to nie lada wyzwanie w latach szkolnych, a dysleksja po szkole to dar wyobraźni w trójwymiarze, przebojowej przedsiębiorczości, mikroskopowej spostrzegawczości i potężnej kreatywności.

Jako nauczyciel, wyznawca neurodydaktyki i pedagog bliskości, postanowiłam stworzyć przestrzeń, w której trudności w nauce są lepiej rozumiane, w której istnieją lepsze rozwiązania zarówno te szkolne, jak i te systemowe, w której społeczeństwo nie reaguje sztampowym westchnieniem: „Dawniej nie było dysleksji”.

Ta przestrzeń ma stanowić również bezpośrednie wsparcie dla osób, które na co dzień muszą walczą do nocy z listami słówek, stronami lektury, górami zadań – codziennie, conocnie, bez przerw i zwolnień.

Do współpracy zaprosiłam specjalistów z wielu dziedzin, którzy pomagają mi szerzej spojrzeć na rodzinę i jej potrzeby. Są to nauczyciele, pedagodzy, psychologowie, logopedzi, psychoterapeuci, socjoterapeuci i specjaliści z zakresu żywienia. Ostatnie 11 lat pracy pomogło mi zrozumieć, że uczeń jest tylko cząstką człowieka, z którym regularnie pracuję. A ja chcę pracować z całym człowiekiem, nie tylko jego cząstką. Przecież nie samą szkołą człowiek żyje.

Zapraszam Państwa do naszej przestrzeni. 

Prezes Instytutu Działań Edukacyjno-Terapeutycznych Inero

Patrycja Ostrogska